2008/03/16

Tadeusz Rolke "Kobieta to...", czyli trudno powiedzieć co


Wpadła w moje ręce mała książeczka z fotografiami Tadeusza Rolke (wiem, że już się takie nazwiska odmienia, ale jakoś nie mogę się do tej zasady przekonać, wybaczcie). Nosi tytuł "Kobieta to..." i została wydana przez Agorę jako kolejna (pierwsza?) pozycja Biblioteki Gazety Wyborczej. Zobaczyłem ją i kupiłem w Empiku - była bardzo dobrze wyeksponowana. Znakomicie, pomyślałem, ktoś postanowił promować fotografię. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie sama książka.

Z pozoru od strony edytorskiej wszystko jest w porządku - twarda oprawa, dobra jakość druku, format odpowiedni do prezentowanych zdjęć (dający wrażenie intymności nieodzownej w pracach Rolke). Cała reszta nosi jednak znamiona pośpiechu i chęci schlebiania masowym gustom. Zaczynając od słabej okładki, przez łopatologiczny podział na cztery pory roku (zaznaczone, a jakże, kolorami - zielonym, żółtym, brązowym i niebieskim) i wołający o pomstę do nieba tytuł ("Kobieta to..."? pliz...), a kończąc na tekście. Ale nie, na krótkiej wzmiance się nie skończy, nie ma mowy. Słowa zawarte w książce popełnił Andrzej Poniedzielski, który nie kojarzył mi się dotąd z fuszerką (choć za takim pisaniem, delikatnie mówiąc, nie przepadam). Jednak w tym wypadku należy mu się przynajmniej 48 godzin na dołku. Dawno (nigdy?) nie czytałem takiego pretensjonalnego, momentami przerażająco nieporadnego bełkotu (polecam zwłaszcza wstęp), który mimo pozorów szacunku i poetyckiej adoracji kobiet traktuje je tak protekcjonalnie. Wstyd.


A zdjęcia? Zdjęcia są bardzo dobre - oldskulowe, ale w tym tkwi ich siła (oczywiście jeśli ktoś lubi takie rzeczy). W znakomitej większości to ziarniste, czarno-białe fotografie, pokazujące dużą wrażliwość autora, niezależnie od tego, czy przed obiektywem znajduje się dziewczynka czy kobieta, gwiazda czy osoba anonimowa. W zestawie znalazły się niestety prace średnie, ale są w nim też takie perełki jak choćby rozkładówka ze stron 92-93 z uroczym milicjantem, próbującym cyknąć fotkę misskom. Zdjęcia TR są ciekawe, dlatego szkoda, że nie mają podpisów (choćby w formie listy na końcu książki), które znacznie zwiększyłyby wartość poznawczą tej publikacji (choć z pewnością nie pasowałyby do założonego przez pomysłodawców "uniwersalnego" charakteru).

Napisałem, że nie wszystkie zdjęcia przekonują i myślę, że o to można mieć pretensje do osoby, która dokonała wyboru fotografii zamieszczonych w albumie, czyli Izabeli Wojciechowskiej z warszawskiej Green Gallery. Pojedyncze prace rzeczywiście odstają in minus, jednak wiele z pozostałych traci przede wszystkim przez towarzystwo, w jakim je usadzono. Niektóre zestawienia są trafione, ale przy pozostałych zbyt często drapałem się w głowę ze zdziwienia.

Nie znam wydanej jesienią 2006 roku monografii TR (będę chyba musiał nadrobić tę zaległość), ale biorąc pod uwagę fakt, że był to pierwszy album tego autora, nie mogę narzekać na to, że Agora wydała opisywaną właśnie przeze mnie książeczkę. Spełnia swoją rolę jako możliwość obcowania ze zdjęciami TR za małą kasę - trudno się tu przyczepić. To słaby komplement, ale na nic więcej się nie zdobędę.

Tylko przez wzgląd na zdjęcia TR zawarte w tej książce (której tytułu z dobroci serca nie powtórzę) nie dodałem do niniejszego posta etykiety "porażka", naprawdę mało brakowało.

Tadeusz Rolke "Kobieta to..."
liczba stron: 106
format: 215 x 215 mm
okładka: twarda
cena: 34 zł
A kupić można tu.
PS A jednak nie wytrzymałem ;-)

6 komentarzy:

iczek pisze...

Dzięki za info... ksiązkę nabęde, a zanim przeczytam tylko uwaga do Andrzeja Poniedzielskiego, którego słucham od lat podstawowki. Niestety jego stylistyka nie nadaje się praktycznie do czegokolwiek innego niż zapowiadzi w programach autorskich na jaks tam koncertach :) Przykro to mowic , bo cenie za teksty , a nawet za wlasne wykonania piosenek, ale mialem te wątpliwą przyjemnosc byc swiadkiem "popisów oratorskich" p. Andrzeja na jakiejs firmowej popijawie, na ktora sie dal oczywiscie za kase zaprosci i bylo to żenujące.. :)

Ale Rolke trzeba nadrobić...

elkac pisze...

Ja mam duży problem ze słowami niewłaściwie dobranymi do fotografii. Jestem na tym punkcie wyjątkowo wyczulony i drażnią mnie tytuły zdjęć (zazwyczaj niepotrzebne), egzaltowane słowa zachwytu czy chałtury, które nikomu sławy nie przynoszą. Szkoda że czasem takie rzeczy dzieją się w pewnym sensie poza fotografem...

Aha - i dzięki za komentarz :-)

GromPirx pisze...

"oldskulowe" ?? powinienes napisac "oldschool'owe"

Jureckifoto pisze...

Panie Łukaszu. Ten album jest mocno (prze)reklamowany, ale za tym stoi wielki koncern, który chciał zrobić prezent T. Rolkemu. Tak myślę. Mam pytanie - do kiedy był Pan związany z Fotopolis, gdyż piszę wspomnienie o Eryku Zjeżdżałce i Pana nazwisko się pojawia.

elkac pisze...

Związany jestem luźno do dziś, ale w redakcji pracowałem do września 2007 włącznie. Cieszę się, że ktoś tu jeszcze zagląda (mój synek rośnie, więc blog się ruszy). Szkoda, że przy takiej okazji... :-(

Jureckifoto pisze...

Śmierć i narodziny - wtedy najczęściej się spotykamy. Proszę odwiedzić moją stronę www.jureckifoto.republika.pl W wolnej chwili poczytam Pana blog, dobry tekst o J. Wallu (kiedy będzie w Polsce jego wystawa?) i J. Streitcie, którego zaczyna być za dużo, choć wystawa w ZAPF-ie była faktycznie bardzo zajmujaca.